VeloTydzień Ekonomiczny 25 maja 2026 r.
NAJWAŻNIEJSZE W TYM TYGODNIU
ZAGRANICA:
Rozpoczynający się tydzień na rynkach globalnych upłynie pod znakiem dalszych negocjacji dotyczących zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. To właśnie doniesienia z tego kierunku pozostaną kluczowym czynnikiem wpływającym na ceny ropy, apetyt na ryzyko oraz zachowanie dolara i rentowności obligacji. Po weekendowych sygnałach o rosnących szansach na porozumienie pomiędzy USA i Iranem, obejmujące stopniowe otwieranie cieśniny Ormuz, inwestorzy mogą rozpocząć tydzień w bardziej optymistycznych nastrojach. Sprzyjać temu będzie również niższa płynność związana z poniedziałkowym świętem Memorial Day w USA oraz dniem wolnym w Wielkiej Brytanii, co może dodatkowo wzmacniać reakcje rynku na informacje geopolityczne.
W centrum uwagi znajdą się także dane z amerykańskiej gospodarki, przede wszystkim kwietniowe wskaźniki dotyczące sytuacji konsumentów oraz inflacja PCE. Konsensus zakłada wzrost nominalnych dochodów i wydatków gospodarstw domowych o ok. 0,5% m/m, jednak przy równie silnym wzroście deflatora PCE realna sytuacja konsumentów może pozostać bez poprawy. Jednocześnie oczekiwany wzrost inflacji PCE do 3,8% r/r oraz bazowej do 3,3% r/r będzie wspierał utrzymujące się oczekiwania na bardziej restrykcyjną politykę Fed. W strefie euro uwagę przyciągać będą wypowiedzi przedstawicieli EBC po jastrzębich komentarzach części członków Rady Prezesów, sugerujących możliwość dalszego zacieśnienia polityki pieniężnej w reakcji na utrzymującą się presję inflacyjną wywołaną szokiem energetycznym.
POLSKA:
Na krajowym rynku inwestorzy pozostaną przede wszystkim pod wpływem czynników globalnych, w szczególności zmian cen ropy oraz nastrojów na rynkach bazowych. W minionym tygodniu złoty minimalnie umocnił się wobec euro, a EURPLN obniżył się do 4,24, podczas gdy USDPLN wzrósł do 3,65 za sprawą silniejszego globalnie dolara. Perspektywa deeskalacji napięć na Bliskim Wschodzie oraz dalszego spadku cen ropy mogłaby jednak otworzyć przestrzeń do wyraźniejszego umocnienia krajowej waluty, nawet w kierunku 4,22 na EURPLN oraz 3,60 na USDPLN. Jednocześnie rynek długu może kontynuować odreagowanie po wcześniejszym silnym wzroście rentowności, szczególnie jeśli utrzyma się poprawa globalnego sentymentu i spadki cen surowców energetycznych.
W kalendarzu makroekonomicznym najważniejsze będą dane domykające obraz krajowej koniunktury w kwietniu oraz piątkowy odczyt inflacji CPI za maj. Oczekiwana stagnacja sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym będzie w dużej mierze efektem czynników jednorazowych, związanych z przesunięciem zakupów przed Wielkanocą oraz wcześniejszym wzrostem zakupów paliw. Równocześnie utrzymujący się wysoki wzrost podaży pieniądza M3 będzie wskazywał na nadal silną płynność w gospodarce. Największą uwagę rynku przyciągnie jednak inflacja CPI, która prawdopodobnie ponownie wzrośnie powyżej górnego pasma odchyleń od celu NBP za sprawą szoku paliwowego. W połączeniu z nadal wysokimi rentownościami obligacji na rynkach bazowych będzie to ograniczać przestrzeń do szybkiego powrotu oczekiwań na obniżki stóp procentowych w Polsce.
CHINA SHOCK 2.0: CZY TO KONIEC NIEMIEC?
Niemiecka gospodarka znalazła się w sytuacji bezprecedensowej w swojej powojennej historii: PKB jest o około 6% poniżej trendu sprzed pandemii, produkcja przemysłowa spada szósty rok z rzędu, a konsumpcja prywatna nigdy nie wróciła do poziomu sprzed 2020 roku. Berlińska debata polityczna szuka winnych głównie w cenach energii i unijnej biurokracji, ale to diagnoza odwracająca proporcje. Najpoważniejszą przyczyną jest drugi szok chiński — strukturalna zmiana w handlu światowym, w której Państwo Środka jednocześnie zwiększa swoją nadwyżkę handlową, wypiera niemieckich producentów z rynku chińskiego, z rynków trzecich oraz coraz częściej z samego rynku europejskiego.
1. Skala zjawiska przekracza pierwszy szok chiński z początku XXI wieku. Drugi szok chiński nie jest cyklicznym wahaniem koniunktury, lecz strukturalnym przesunięciem globalnej produkcji o rozmiarze co najmniej tak dużym jak pierwsza fala po wejściu Chin do WTO w 2001 roku. Od czasu pandemii chiński wolumen eksportu wzrósł o ponad 40%, podczas gdy import praktycznie nie rośnie. Pierwszy kwartał 2026 roku zamknął się 15-procentowym wzrostem wolumenu chińskiego eksportu — ponad dwukrotnie szybszym niż globalny handel. Nadwyżka Chin w handlu towarami przemysłowymi sięga około 2 bln dolarów, czyli odpowiednika rocznego PKB Włoch. Sektor motoryzacyjny jest tu modelowym przykładem: w czwartym kwartale 2025 roku zannualizowany chiński eksport aut osiągnął pułap 10 milionów sztuk rocznie — poziom, który analitycy przewidywali dopiero na koniec dekady. Chiny dysponują obecnie mocą produkcyjną rzędu 55 milionów aut rocznie przy popycie krajowym na poziomie 25 milionów. To strukturalna nadpodaż, której musi się gdzieś pozbyć.
2. U podłoża leżą trzy trwałe zniekształcenia, nie przewaga konkurencyjna. Chiński szok nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego — napędzają go trzy nakładające się zniekształcenia, których rynek sam nie skoryguje. Pierwsze to wyjątkowo wysoka stopa oszczędności gospodarstw domowych w połączeniu ze słabą konsumpcją wewnętrzną, podsycaną przez kryzys mieszkaniowy i ograniczone zabezpieczenia społeczne. Drugie to agresywna polityka przemysłowa — Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje wartość chińskich subsydiów na około 4,4% PKB, czyli mniej więcej 800 mld dolarów rocznie. To znacznie więcej niż łączne wydatki krajów UE na zbrojenia. OECD wylicza, że chińscy producenci otrzymują subsydia od trzech do dziewięciu razy wyższe niż firmy w krajach rozwiniętych. Trzecie zniekształcenie to niedowartościowany juan — według MFW o 16%, a uwzględniając poprawki metodologiczne dotyczące chińskiej statystyki handlu, prawdopodobnie nawet o 30%. Państwowe banki chińskie kupują dolary, by powstrzymać aprecjację waluty mimo rosnącej nadwyżki handlowej.
3. Niemieckie sektory rdzenne tracą jednocześnie na trzech frontach. Niemcy są wypierane z rynku chińskiego, z rynków trzecich i coraz częściej z własnego rynku — i dotyczy to dokładnie tych branż, które stanowiły jądro modelu eksportowego: motoryzacji, maszyn, chemii i przemysłu lotniczego. Niemiecki eksport do Chin spadł o ponad 40% jako udział PKB, co przekłada się na utratę około 400 tys. miejsc pracy powiązanych z eksportem do tego kraju. Od połowy 2025 roku Niemcy kupują więcej dóbr kapitałowych z Chin niż odwrotnie — symboliczny punkt przełomowy dla kraju, który przez dekady definiował się jako światowy lider w produkcji maszyn. Eksport niemieckich samolotów do Chin spadł o 50% w stosunku do szczytu, ponieważ Airbus zlokalizował produkcję A320 w Tiencin. W technologiach niskoemisyjnych Chiny przeszły od pozycji importera niemieckich linii produkcyjnych dla paneli słonecznych w 2010 roku do dominacji nad globalnymi łańcuchami dostaw paneli, baterii, turbin i pojazdów elektrycznych. Chiński szok eksportowy odejmie 0,2–0,3 punktu procentowego od rocznego wzrostu PKB Niemiec do 2029 roku, a 70% niemieckiej produkcji przemysłowej może być zagrożone konkurencją z Chin.
4. Cła UE są zbyt wąskie, by zatrzymać falę. Dotychczasowe instrumenty obrony handlowej Unii działają w logice produktowej, podczas gdy szok ma charakter systemowy — w efekcie nadwyżka Chin w handlu z UE rośnie nadal o około 30% rocznie. Spektakularnym dowodem nieskuteczności są cła wyrównawcze na chińskie pojazdy elektryczne wprowadzone w 2024 roku. IfW Kiel przewidywał, że obniżą one chiński eksport BEV do Europy o 25%. Tymczasem chiński eksport aut do UE wzrósł w 2025 roku o 26%, sięgając prawie 1,2 miliona pojazdów. Powód jest prozaiczny — cła objęły wyłącznie pełne pojazdy elektryczne, więc producenci po prostu przeszli na hybrydy, których import w ciągu roku wzrósł o 155%. Niemiecki rząd początkowo oponował nawet przeciwko tym modułowym cłom. Komisja Europejska otworzyła co prawda 30 nowych dochodzeń handlowych w 2025 roku i pracuje nad reformą instrumentów obrony, ale każde z nich wymaga lat i dowodów na konkretne szkody w konkretnym produkcie. W chemii cła na dwutlenek tytanu czy PET niewiele dają, jeśli chińskie nadwyżki przelewają się do sąsiednich produktów. Potrzebny jest europejski odpowiednik amerykańskiej Section 301 — narzędzie pozwalające reagować na zniekształcenia systemowe na poziomie całych sektorów, a nie pojedynczych kodów taryfowych.
5. Reakcja Berlina przychodzi za późno i jest zbyt nieśmiała. Niemiecka klasa polityczna przez lata postrzegała siebie jako część koalicji państw eksportujących i opierała się dyskusji o nierównowagach handlowych — dziś ta postawa staje się strategicznie samobójcza, bo chińska nadwyżka kilkukrotnie przewyższa niemiecką, a Berlin straci europejskie rynki zbytu, zanim straci własny. Niedawno uchwalony pakiet fiskalny po rozluźnieniu hamulca zadłużeniowego ma szansę pobudzić gospodarkę, ale znaczna część generowanego popytu może wyciec do chińskiego importu zamiast wesprzeć rodzimy przemysł. Symptomatyczna jest historia niemieckiego programu dopłat do tanich aut elektrycznych o wartości 3 mld euro (z możliwością rozszerzenia do 6 mld): pierwotnie miał zawierać klauzulę „tylko europejskie”, ale do momentu wprowadzenia program został otwarty na chińską produkcję — w dużej mierze na skutek lobbingu Volkswagena, który ma fabryki w Chinach. Berlin również osłabił komisyjny projekt Industrial Accelerator Act, rozszerzając definicję „europejskiej zawartości” i zawężając listę objętych sektorów. Tymczasem „pomoc z USA” się kończy — wprowadzone w sierpniu 2025 roku 15-procentowe cło na unijne samochody (z groźbą podniesienia do 25%) zamknęło właśnie ten rynek, który przez ostatnie pięć lat absorbował dużą część niemieckiej produkcji niemożliwej do sprzedaży w Chinach.
Co to oznacza dla Polski?
Polska gospodarka jest głęboko spleciona z niemieckim cyklem przemysłowym — około jedna czwarta polskiego eksportu trafia do Niemiec, a polski sektor motoryzacyjny, maszynowy i części AGD funkcjonują w dużej mierze jako poddostawcy niemieckich łańcuchów wartości. To oznacza, że chiński szok dociera do Polski dłuższą drogą, z opóźnieniem, ale z dużą siłą: każda fabryka w Wolfsburgu czy Stuttgarcie tracąca zamówienia eksportowe oznacza mniejsze kontrakty dla zakładów w Wielkopolsce, na Śląsku i Dolnym Śląsku. Europa Środkowa jest obok samych Niemiec regionem najbardziej narażonych na drugi szok chiński, znacznie bardziej niż Wielka Brytania czy USA.
Z tego wynikają cztery praktyczne konkluzje dla polskiej polityki gospodarczej. Po pierwsze, Polska powinna jednoznacznie poprzeć francuską inicjatywę zaostrzenia obrony handlowej UE na forum Rady i głosować za bardziej ambitnymi cłami sektorowymi. Bierność oznaczałaby zaakceptowanie scenariusza, w którym polski przemysł motoryzacyjny powtarza los niemieckich firm — z opóźnieniem dwóch–trzech lat. Po drugie, klauzule „kupuj europejskie” w polskich programach publicznych (zakupy floty państwowej, dopłaty do EV, infrastruktura ładowania, zamówienia obronne) powinny być rozszerzane, a nie zawężane pod presją importerów. Po trzecie, polski rząd ma żywotny interes w tym, by niemiecka ekspansja fiskalna przełożyła się na zamówienia w Europie Środkowej, a nie wyciekła do chińskiego importu — to argument za skoordynowaną reakcją na poziomie unijnym, w której Warszawa może wystąpić jako naturalny sojusznik Paryża wobec wahającego się Berlina. Po czwarte, sektory, w których Polska zbudowała w ostatniej dekadzie realne kompetencje — baterie litowo-jonowe, AGD, autobusy elektryczne, części samochodowe — są dokładnie tymi, które chińska nadpodaż uderzy najmocniej. Bez aktywnej polityki przemysłowej i handlowej Polska zaryzykuje powtórzenie scenariusza niemieckiej fotowoltaiki: utratę zbudowanej z trudem bazy produkcyjnej, zanim zdąży ona dojrzeć do globalnej konkurencyjności.
Innymi słowy: Polska nie ma luksusu obserwowania szoku chińskiego z bezpiecznego dystansu. Jest bardziej na niego narażona niż jej się wydaje — i powinna współdecydować o tym, jak Europa odpowie, zanim przyjdzie jej ponosić koszty cudzych zaniechań.
Informacje i zastrzeżenia: Niniejszy materiał („Materiał”) ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy - Kodeks cywilny, ani rekomendacji do zawarcia transakcji kupna, sprzedaży lub innego rodzaju przeniesienia któregokolwiek instrumentu finansowego. Bank dołożył wszelkich racjonalnych i niezbędnych starań, aby informacje zamieszczone w Materiale były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. Informacje zawarte w Materiale nie mogą być traktowane jako propozycja nabycia którychkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego lub podatkowego ani jako forma świadczenia pomocy prawnej. Prognozy oraz dane zawarte w Materiale nie stanowią zapewnienia uzyskania określonych wyników jakichkolwiek transakcji finansowych ani przyszłych cen którychkolwiek instrumentów finansowych. Materiał nie stanowi badania inwestycyjnego ani publikacji handlowej w rozumieniu Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r. uzupełniającego dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy. Bank i jego spółki (podmioty) zależne oraz pracownicy tych podmiotów mogą być zainteresowani zawarciem lub być stroną transakcji finansowych, w tym zawartych na instrumentach finansowych, których wynik jest uzależniony od czynników (danych i informacji) wymienionych w Materiałach.
Administratorem danych osobowych jest VeloBank S.A. z siedzibą w Warszawie (00-843) Rondo Ignacego Daszyńskiego 2 C (Bank). Dane kontaktowe Banku: VeloBank S.A., Rondo Ignacego Daszyńskiego 2 C, 00-843 Warszawa, telefon: 664 919 797, formularz: https://www.velobank.pl/kontakt/formularz-kontaktowy. Dane kontaktowe Inspektora Ochrony Danych: iod@velobank.pl. Bank przetwarza dane osobowe w odpowiedzi na zainteresowanie otrzymywaniem raportów analitycznych (art. 6 ust. 1 lit. a RODO - Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE). Masz prawo do żądania od Banku dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, jak również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia danych. Masz prawo do wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. W razie jakichkolwiek pytań lub sugestii skontaktuj się z nami.
