VeloTydzień Ekonomiczny 19 stycznia 2025 r.

19.01.2026

Logo VeloBanku i nagłówek VeloTydzień Ekonomiczny

NAJWAŻNIEJSZE W TYM TYGODNIU

ZAGRANICA:

Na rynkach globalnych dominowały czynniki geopolityczne i zmiana percepcji ryzyka. Niemiecki DAX pozostawał stabilny, podczas gdy indeksy amerykańskie radziły sobie słabiej, a dolar kontynuował umocnienie w reakcji na lepsze od oczekiwań dane makroekonomiczne z USA oraz dalszy spadek wycen skali obniżek stóp Fed. Weekend przyniósł jednak bezprecedensową eskalację napięć na linii USA–Europa: administracja Donalda Trumpa zapowiedziała wprowadzenie ceł wobec części państw UE w związku z presją na przejęcie Grenlandii, co zwiększa ryzyko globalnego zwrotu w stronę trybu risk-off. W takim scenariuszu rośnie prawdopodobieństwo dalszej presji na aktywa rynków wschodzących, w tym waluty regionu CEE, oraz wzrostu rentowności amerykańskich Treasuries – szczególnie na długim końcu krzywej. W bieżącym tygodniu kluczowe będą decyzje banków centralnych (BoJ, Norges Bank, Rumunia) oraz wstępne odczyty PMI, które mogą dać sygnał umiarkowanej poprawy aktywności gospodarczej, choć ryzyka geopolityczne pozostają głównym czynnikiem kształtującym nastroje inwestorów.

POLSKA:

Miniony tydzień na krajowym rynku finansowym upłynął pod znakiem stabilizacji indeksów giełdowych w pobliżu historycznych maksimów oraz wyraźnego osłabienia złotego. Presja na krajową walutę wynikała z połączenia globalnego umocnienia dolara oraz wzrostu rynkowych oczekiwań co do skali obniżek stóp procentowych NBP w 2025–2026 r., co obniżyło atrakcyjność PLN w strategiach typu carry trade. Gołębi odbiór konferencji prezesa NBP, wzmocniony późniejszymi wypowiedziami członków RPP, przesunął rynkowe wyceny stopy referencyjnej w okolice 3,25% w drugiej połowie 2026 r. Na rynku długu reakcja była umiarkowana – rentowności polskich SPW poruszały się w wąskim przedziale, przy relatywnie silnym popycie na długi koniec krzywej. W nadchodzącym tygodniu uwaga inwestorów skupi się na danych o produkcji, rynku pracy i nastrojach konsumenckich, które powinny potwierdzić stopniową poprawę koniunktury przy utrzymującej się deflacji cen producentów, choć słabość budownictwa może jeszcze ciążyć danym realnym.

IMPLIKACJA KONFLIKTU O GRENLANDIĘ

Spór o Grenlandię przestał być dyplomatyczną osobliwością i urósł do rangi jednego z najpoważniejszych kryzysów w relacjach transatlantyckich od zakończenia zimnej wojny. To, co zaczęło się jako prowokacyjna deklaracja polityczna, przekształciło się w wielowymiarowy konflikt obejmujący handel, bezpieczeństwo, prawo międzynarodowe i spójność NATO. Eskalacja retoryki administracji Donalda Trumpa, od żądań „całkowitego zakupu” Grenlandii po groźby ceł i sugestie użycia siły, jest zażewiem podziału w Unii, który dla USA może być korzystny, ale też sygnalizuje, że Ameryka nie potrzebuje wszystkich sojuszników.

Grenlandia jako pretekst do nowej wojny handlowej. Zapowiedź nałożenia dodatkowych ceł na osiem państw europejskich, w wysokości 10% od lutego i 25% od czerwca, oznacza faktyczne wznowienie wojny handlowej między USA a UE. Tym razem jednak cła nie są narzędziem korekty bilansów handlowych, lecz instrumentem nacisku geopolitycznego. Grenlandia staje się pretekstem, a cła środkiem wymuszenia decyzji suwerennego państwa. Makroekonomiczne skutki takich działań są relatywnie dobrze znane: szacunki wskazują, że trwałe cła na poziomie 25% mogłyby obniżyć tempo wzrostu PKB UE o ok. 0,2 pkt proc. Jednak realny koszt jest wyższy i trudniejszy do zmierzenia – to narastająca niepewność inwestycyjna, skracanie horyzontu decyzyjnego firm oraz stopniowa dywersyfikacja handlu z dala od rynku amerykańskiego. Już w 2025 roku udział USA w eksporcie UE spadł z 21% do 18%, co sugeruje strukturalną zmianę zachowań eksporterów. Jednocześnie jednolity rynek UE umożliwia omijanie ceł poprzez państwa trzecie, co podważa ich skuteczność i dodatkowo zniekształca handel. Oznacza to, że straty gospodarcze będą realne, ale cele polityczne – niepewne.

Polityka i prawo: presja, kontrpresja i granice władzy prezydenckiej. Administracja Trumpa opiera zapowiedziane cła najprawdopodobniej na ustawie IEEPA, co otwiera istotny front prawny. Sąd Najwyższy USA rozpatruje obecnie legalność wcześniejszych ceł wprowadzonych w oparciu o tę ustawę. Negatywne rozstrzygnięcie mogłoby unieważnić także nowe dektrety prezydenta, zmuszając Biały Dom do szukania innych instrumentów – bardziej czasochłonnych i politycznie kosztownych. Równolegle narasta kontrpresja polityczna. W Kongresie USA złożono ponadpartyjne projekty ustaw zakazujące finansowania jakichkolwiek działań militarnych przeciwko sojusznikom z NATO, w tym Danii. Co istotne, poparcie społeczne dla aneksji Grenlandii w USA jest marginalne, a część senatorów otwarcie deklaruje gotowość do przyjęcia ustaw z większością odporną na prezydenckie weto. Po stronie europejskiej rośnie determinacja do użycia instrumentów, które dotąd pozostawały jedynie w sferze deklaracji. Instrument antyprzymusowy UE, handlowa „bazooka” (narazie na 93 mld USD eksportu z USA), po raz pierwszy jest traktowany jako realna opcja, a nie tylko straszak. Oznacza to jakościową zmianę w podejściu Europy do relacji z USA.

Bezpieczeństwo i NATO: paradoks odstraszania wewnątrz sojuszu. Najbardziej destrukcyjnym wymiarem konfliktu jest jego wpływ na bezpieczeństwo transatlantyckie. Grenlandia ma realne znaczenie strategiczne dla USA, od projekcji siły w Arktyce po systemy wczesnego ostrzegania. Te interesy od dekad są zabezpieczone Porozumieniem Obronnym z 1951 roku, które daje Waszyngtonowi szerokie prawa wojskowe bez podważania suwerenności Danii. Mimo to administracja Trumpa nie wskazała żadnych konkretnych, niezaspokojonych potrzeb bezpieczeństwa. Eskalacja ma więc charakter polityczny, nie strategiczny. Odpowiedzią Europy jest wzmacnianie obecności wojskowej na Grenlandii przez Danię i innych członków NATO. Choć siły te nie byłyby w stanie odeprzeć hipotetycznej interwencji USA, skutecznie eliminują scenariusz „bezbolesnej” okupacji Nuuk i pełnią funkcję odstraszającą. Fakt, że europejscy sojusznicy mówią dziś, choć nie wprost, o odstraszaniu wobec USA, jest jednym z najbardziej słabych punktów w historii NATO.

Suwerenność Grenlandii nie będzie oznaczać, że zostanie kolejnym stanem USA. Retoryka administracji Trumpa, odwołująca się do siły, presji i „historycznej konieczności”, przywołuje XIX-wieczny model ekspansji terytorialnej. To zderza się nie tylko z prawem międzynarodowym, lecz także z zasadą samostanowienia Grenlandczyków. Co istotne, ani Dania, ani władze Grenlandii nie wykazują najmniejszego zainteresowania sprzedażą wyspy. Pojawia się również wątek potencjalnej niepodległości Grenlandii. Taki scenariusz, choć realny w długim horyzoncie, rodzi pytania o bezpieczeństwo nowego państwa. Bez gwarancji sojuszniczych Grenlandia stałaby się strategicznie podatna. Paradoksalnie więc presja USA może przyspieszyć rozwiązania, które wcale nie prowadzą do amerykańskiej kontroli, lecz do internacjonalizacji jej bezpieczeństwa w ramach NATO.

Od maksymalizmu żądań do ograniczonych efektów. Historia polityki Trumpa pokazuje, że skrajne stanowiska często pełnią funkcję punktu wyjścia do renegocjacji celów. Tak było w NATO, gdzie presja doprowadziła do zobowiązań dotyczących wydatków obronnych, których poprzednie administracje nie potrafiły uzyskać. Podobna ścieżka jest możliwa także w przypadku Grenlandii. Rozwiązaniem mogłoby być symboliczne „nowe otwarcie” Porozumienia Obronnego z 1951 roku, wzmocnienie obecności NATO w Arktyce oraz większy udział europejskich sojuszników i Kanady w bezpieczeństwie regionu. Trump mógłby ogłosić sukces, twierdząc, że jego presja przyniosła efekty, bez realnej zmiany statusu Grenlandii.

PODSUMOWANIE

Porozumienie w sprawie Grenlandii pozostaje możliwe i leży w interesie wszystkich stron. Presja ze strony Kongresu USA oraz europejskich sojuszników może skłonić administrację Donalda Trumpa do redefinicji celów i ogłoszenia sukcesu w formule współpracy, a nie konfrontacji. Przykład wymuszenia zwiększenia wydatków obronnych w NATO pokazuje, że nawet twarda, często konfrontacyjna retoryka bywa przekuwana w realne i trwałe rezultaty. Alternatywa – aneksja oparta na groźbach lub użyciu siły – oznaczałaby ogromne koszty polityczne i strategiczne oraz trwałe podważenie zaufania w świecie zachodnim.

Wzmocnienie bezpieczeństwa Arktyki, przy większym zaangażowaniu Europy, może sprawić, że NATO i relacje transatlantyckie wyjdą z tego kryzysu osłabione, ale nadal funkcjonalne i zdolne do odbudowy. Rozpoczynające się Forum Ekonomiczne w Davos stworzy okazję do bezpośrednich rozmów Donalda Trumpa z europejskimi liderami, choć szybkie rozwiązanie kryzysu wydaje się mało prawdopodobne. Jednym z kluczowych powodów obecnej eskalacji jest ograniczona skuteczność polityki wewnętrznej prezydenta USA, co zmniejsza szanse Partii Republikańskiej w nadchodzących wyborach do Kongresu. W tej sytuacji administracja Trumpa poszukuje politycznych „zwycięstw” na arenie międzynarodowej.

 

Informacje i zastrzeżenia: Niniejszy materiał („Materiał”) ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy - Kodeks cywilny, ani rekomendacji do zawarcia transakcji kupna, sprzedaży lub innego rodzaju przeniesienia któregokolwiek instrumentu finansowego. Bank dołożył wszelkich racjonalnych i niezbędnych starań, aby informacje zamieszczone w Materiale były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. Informacje zawarte w Materiale nie mogą być traktowane jako propozycja nabycia którychkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego lub podatkowego ani jako forma świadczenia pomocy prawnej. Prognozy oraz dane zawarte w Materiale nie stanowią zapewnienia uzyskania określonych wyników jakichkolwiek transakcji finansowych ani przyszłych cen którychkolwiek instrumentów finansowych. Materiał nie stanowi badania inwestycyjnego ani publikacji handlowej w rozumieniu Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r. uzupełniającego dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy. Bank i jego spółki (podmioty) zależne oraz pracownicy tych podmiotów mogą być zainteresowani zawarciem lub być stroną transakcji finansowych, w tym zawartych na instrumentach finansowych, których wynik jest uzależniony od czynników (danych i informacji) wymienionych w Materiałach.

Administratorem danych osobowych jest VeloBank S.A. z siedzibą w Warszawie (00-843) Rondo Ignacego Daszyńskiego 2 C (Bank). Dane kontaktowe Banku: VeloBank S.A., Rondo Ignacego Daszyńskiego 2 C, 00-843 Warszawa, telefon: 664 919 797, formularz: https://www.velobank.pl/kontakt/formularz-kontaktowy. Dane kontaktowe Inspektora Ochrony Danych: iod@velobank.pl. Bank przetwarza dane osobowe w odpowiedzi na zainteresowanie otrzymywaniem raportów analitycznych (art. 6 ust. 1 lit. a RODO - Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE). Masz prawo do żądania od Banku dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, jak również prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia danych. Masz prawo do wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. W razie jakichkolwiek pytań lub sugestii skontaktuj się z nami.